Jak całkowicie odmienić swoje dotychczasowe życie? Rzucić
palenie, odstawić kawę, stać się abstynentem, skończyć z niezdrowym jedzeniem,
przestać przeklinać, zrzucić mimochodem 3 kg, zmienić priorytety, marzenia i
dotychczasowe nawyki?
Nie, nie zrobiłam kursu choachingu dla opornych. Nie
zmieniłam religii, żadna sekta nie zrobiła mi prania mózgu. Usunęłam 2 ósemki.
8 dni temu poddałam się zabiegowi fachowo nazywanym
ekstrakcją. Być może ktoś z was waha się: usuwać, nie usuwać? Mogę powiedzieć
tylko jedno: usuwać. Same zalety. Nie jesz, nie palisz, nie stresujesz się (I
<3 ketonal). Tylko wyglądasz co najmniej tragicznie, ale stosunek nowych
anegdotek do opowiadania znajomych rośnie wprost proporcjonalnie do schodzenia
opuchlizny.
Dlaczego nie palę?
Z pięcioma szwami w jamie ustnej nie da się palić.
Przynajmniej nie powinno się. A po latach z fajką między zębami bardzo trudno
tak o, przestać. Więc oszukując organizm dostarczam nikotynę przez skórę,
plastrami depilując ramię. U mnie działa. Sam zapach dymu odpycha mnie bardzo.
Kawa? Tylko zimna
Po zabiegu nie można pić ani jeść ciepłych rzeczy, a zimna
kawa to zła kawa.
Drink? Nie, dziękuję.
Alkohol rozrzedza krew, a tego też trzeba unikać (bo krwotok
i inne nieprzyjemności). Poza tym keton al lub inny środek przeciwbólowy i
antybiotyk – must have po zabiegu. Więc odkładasz w przyszłość myśl o
wspaniałym węgierskim winie, które czeka w lodówce. W szóstą dobę po zabiegu
miałam zdjęte szwy i dostałam pozwolenie na kieliszek delikatnego wina.
Smakowało wybornie. Tydzień po zabiegu skusiłam się na 2 drinki rudej (<3) z
pepsi, żadnych skutków ubocznych, nadal smakuje świetnie.
Niezdrowe jedzenie? Zapomnij!
Kiedy nie jesteś w stanie otworzyć ust, by zjeść zblendowaną,
zimną zupę, to na pewno nie zjesz burgera. Ani frytek. Kebaba i pizzy też nie.
Dlaczego? Bo nie otworzysz ust. A nawet jak otworzysz, to nie zgryziesz. O
ostrym też zapomnij – bo, jak alkohol, rozgrzewa.
Dieta a’la Miriam – (nie)polecam
Jajko na miękko, podane na zimno, zblendowane (fuuuu)
Weka
Banan (z lodówki), zblendowany
Chłodna zupa (zblendowana)
Lody – ogólnie uwielbiam – lody, sorbety, shake – ale wierzcie
mi, po 3 dniach jedzenia „na obiad” kubełka lodów ma się trochę dość
Parówki – nieblendowane, na pół-ciepło, weka.
Po 6 dniach – letni makaron z letnim sosem szpinakowym
7 dzień – nawet ciepłe (ale nie gorące!) pierogi ruskie,
sztuk 6.
Balans – widać mi trochę mostek, kilka żeber więcej i
schudłam z ud.
Co ważne, cały czas piłam dużo wody. Chyba tylko to mnie
utrzymało przy życiu.
Czwartej albo piątej nocy po zabiegu śnił mi się kotlet
schabowy. Taki wielki, złocisty, z młodymi ziemniakami z koperkiem i kapustą
zasmażaną. I pomidorowa z makaronem. Później wzięłam kolejną dawkę ketanolu i
śniły mi się totalnie chore wizje.
Dlaczego przestałam przeklinać? Bo chomiki nie umieją kurwować.
Ze szczękościskiem i opuchlizną nawet „kurwa” brzmi
przezabawnie. A ze szczękościskiem i paraliżem mięśni twarzy nie da się śmiać.
Chyba, że nosem. To takie filmowe, wredne, panciowate hmhmhm nosem. Spróbujcie,
gwarantuję ubaw. Poza tym, paradoksalnie, wulgaryzmy to skomplikowane słowa,
wymagające kilku ruchów mięśni twarzy i żuchwy, więc lepiej krzyczeć "aaaaaaaaale boli".
Schudłam 3 kg – juupi
Szkoda, że raczej z mięśni, bo dostarczałam bardzo mało
białka. Mój mostek też wydaje mi się średnio seksowny, za to uda – zostańcie
takie, błagam!
Wyglądasz… fatalnie.
Po zabiegu opuchlizna była wielkości dorodnej pomarańczy.
Następnego dnia brzoskwini.
Później sporej śliwki.
Mandarynka.
Mniejsza mandarynka.
Znowu spora mandarynka.
Teraz wyglądam w połowie jak Marlno Brando. To nawet
zabawne.
Aha, już mogę się śmiać. Jeszcze nie do 5, ale 4 widać.
#sukces
Barwy wojenne
2 dni po zabiegu na twarzy pojawił się szaro fioletowy siniak,
który w ciągu doby zmienił kolor na żółty. Nie był szczególnie widoczny, więc
trochę pudru wystarczyło, żeby go zatuszować. Pomyślałam – nie jest źle, lekarz
straszył, że do obojczyka może siniak spływać.
Dziś rano, ćwicząc żuchwę coś zwróciło moją uwagę. Co? Żółta
szyja. W centralnej części szyi (gdzie gardło), od twarzy, przez brodę, po
dziurę między obojczykami, ciągnie się szeroki, żółty siniak. LOL.
Co do ćwiczeń mięśni twarzy - Dziwne, że sąsiedzi jeszcze nie
dzwonili po odpowiednie służby, bo jakieś 50 razy dziennie, głośno, wyraźnie i drukowanymi
literami mówię: A, E, O, Y, U, I. Później I, U, Y, O, E, A. Do zniszczenia. Chcę odzyskać lewą kość policzkową.
Jeśli dobrnęliście do tego momentu, to pewnie zastanawiacie się,
po chuj ona to pisze? Po to, by powiedzieć, że pomimo niewyobrażalnego bólu
połowy twarzy (sam zabieg i zęby są w znieczuleniu, ale plastyka twarzy jest
mocno nadszarpnięta), koszmarnie wyniszczającej diety, nieco zniszczonej psychiki
(koktajl z leków) oraz znacznej straty w portfelu, warto usunąć te pieprzone
zęby mądrości. Wiadomo, chyba każdy się boi. Bólu, komplikacji,
samaniewiemczego. Ale jeśli musicie, to usuńcie, bo po kilku, kilkunastu dniach
będziecie mieć spokój. Jak ja (mam nadzieję).
Na 3 miesiące, bo później prawa strona. Yay.
sMiriam – mały chomiczek.
PS. Od lat śledzę informacje na temat społecznych postaw
wobec ofiar przemocy, szczególnie domowej. Jako kobieta, która nigdy nie
doświadczyła tak tragicznych sytuacji, ani w domu rodzinnym, ani w związku, mam problem ze zrozumieniem postaw, obaw i lęków kobiet i dziewczyn żyjących z
oprawcami. Czytając ich historię czuje współczucie, smutek, zdziwienie wobec nich, a
wobec ich oprawców odrazę i pogardę. Gdy jechałam do pracy (sama) i w tramwaju
osunął mi się szal z twarzy lub byłam w aptece (z Kubą), to na mnie patrzono z
odrazą, pogardą, kpiną – w stylu: niby taka ubrana, zadbana, a wpierdol
dostała. I mina triumfu „mnie przynajmniej facet nie bije”. Kto tak patrzył –
kobiety. Taka smutna refleksja na koniec.
Uwielbiam Twoje wisy <3
OdpowiedzUsuń